-Hallo ! Mamo, tato, gdzie jesteście ? - zapytałam przestraszona.
-Odezwijcie się ! - krzyczałam coraz głośniej.
-NIESPODZIANKA !!! - zawołali goście w naszym salonie. Od razu spojrzałam na swoje ubrania. Ufff na szczęście byłam ubrana w coś normalnego a nie w moją piżamę. Zaskoczona tym wszystkim, ze łzami w oczach, uśmiechnęłam się jak najszerzej umiałam.
-Córeczko, masz już 20 lat, jak to szybko minęło, a teraz dostaniesz prezent z prezentem. - nagle poczułam czyjeś ręce na moim ciele. Szybkim ruchem się odwróciłam i dzięki dawnym ćwiczeniom z bratem, spróbowałam zarąbać nieznajomemu prawego sierpowego, po czym poczułam jak ten ktoś odpycha mój cios. I wtedy spostrzegłam ze to Marc.
-Braciszku !!!!!! - krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyje.
-Mała, myślałaś że zapomnimy z rodzicami o twoich 20 urodzinach ?
-Szczerzę, to tak. Ale cieszę się ze tu jesteś i dziękuję Ci. I oczywiście Wam. - skierowałam te słowa do rodziców.
Ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika.
" O nie " pomyślałam.
-Trzeba wstawać, ciekawe czy starzy już chleją. Pewnie znowu zapomnieli o moich urodzinach. - od takich słów, zaczęłam dzisiejszy dzień. Chciałam żeby dzisiejszy dzień był lepszy, w końcu skończyłam 20 lat. Chciała bym się już wyprowadzić z domu ale mam 3 powody żeby tego nie robić. 1 rodzice by nie dali sobie sami rady 2 nie pozwolili by mi odejść (tak wiem mam 20 lat a nie mogę wyprowadzić się) po prostu zagrozili by mi czymś i bym nie odeszła i 3 ostatnie, bałam się. Bałam się że sobie nie poradzę jak mój brat.
Wzięłam poranny prysznic, uczesałam się , zrobiłam makijaż i się ubrałam. Chciałam wyjść na zakupy. Wymknęłam się z domu nie zauważona. Gdy zamykałam drzwi zobaczyłam Mercedesa SLS AMG
-Ciekawe kogo to ? Pewnie jakiegoś nadętego pajaca. Szpaner, nie szanuje kasy. - powiedziałam z nutką irytacji w głosie.
-Witam nazywam się szpaner i nadęty pajac w jednym. - odwróciłam się szybko i zobaczyłam całkiem przystojnego mężczyznę, aż rumieniec pojawił mi się na twarzy.
-A i to moje auto. - z uśmiechem przyglądał się mi.
-Tak, przepraszam nie chciałam pana urazić. Ale ma pan ładny uśmiech. - o nie, co ja powiedziałam.... chyba się spale ze wstydu.
-Dziękuje ale to ja chyba powinienem Ci prawić komplementy. - wreszcie odzyskałam swój język.
-Tak ma pan racje powinien pan.
-O jaka wyszczekana sie teraz zrobiłaś. - i uśmiechnął się tym swoim uśmiechem.
-Słucham ? Nie pozwalaj sobie za dużo koleś. - byłam już zirytowana tą całą sytuacją.
-Oj Jen jak ty się zmieniłaś odkąd ostatnio rozmawialiśmy. - zaraz zaraz, tylko jedna osoba mówiła do mnie Jen.
-Nie wieże to naprawdę ty.... ?
-We własnej osobie. Zwą mnie ......
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Mam nadzieje że Wam się spodoba.
Mam prośbę napiszcie w komentarzach jeśli zaczęliście czytać mojego bloga, muszę wiedzieć czy mam pisać dalej.
A i proszę o wszelką krytykę, będzie ona bardzo pomocna.
A i to mój pierwszy blog więc bądźcie wyrozumiali.
:)
