piątek, 2 maja 2014

Rozdział III

Usłyszałam klucze w zamku i drzwi się otworzyły. Do domu wszedł Marc z Cristianem, Alexisem i Pique. 
-Gdzie jest do cholery ta dziewczyna ! - krzyczał mój brat.
-Tu jestem lamo. - odpowiedziałam. We czwórkę weszli do salonu. Marc miał wściekłą minę, ale jak mnie zobaczył ujrzałam w jego oczach ulgę. 
-Jen, radze Ci uciekać. - powiedział Gerard. Od razu zerwałam się z kanapy i puściłam pędem do kuchni. Wszyscy mnie gonili. Gdy tak biegłam nie zauważyłam że na kogoś wpadam. Zostałam przerzucona przez ramie. Był to Tello, potem położył mnie na podłogę i zawołał:
-Chłopaki ! Mam ją ! - natychmiast wszyscy się zbiegli.
-To teraz twoja kara. - te słowa skierował już do mnie. Piłkarze złapali mnie ze szczególną ostrożnością na rękę. Ten który mnie złapał, siadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać.
-Aaaa. Przestańcie ! - darłam się wniebogłosy, niestety to nic nie dało.
-Zrobię wszystko co będziecie chcieli .... Ale przestańcie już ! - gdy to powiedziałam, momentalnie przestali.
-Zaraz zastanowimy się jak to wykorzystać, a teraz opowiadaj gdzie byłaś. - powiedział Pique. 
-Poznałam takiego jednego chłopaka. A że mi się nudziło to miałam iść do domu, wiec on mnie odprowadził. 
-To wszystko? Żadnych pikantnych szczegółów? - spytał Gerard, za co dostał po głowie od Marca. 
-Ej no, a to za co ?! - spytał.
-Tak dla zasady ... - odpowiedział mu Bartra, po czym kontynuował:
-Niech ci będzie Jen, ale masz mi powiedzieć gdzie mieszka, jak się nazywa, ile ma lat, wszystkie dane osobowe. A no i masz mi mówić kiedy i gdzie się z nim spotykasz. - szczęka mi opadła. Mój braciszek był zazdrosny i nadopiekuńczy. 
-Marc nie przesadzaj... Powiem Ci jak będę miała ochotę. A teraz powiedzcie mi co robimy, dłużej nie będę się tu sama nudzić. - zaruszałam brwiami znacząco i popatrzyłam na każdego z nich po kolei. 
-My młoda idziemy do Leo na Fife, jak chcesz to chodź z nami, poznasz Anto i Thiago. 
-No dobra jadę.- powiedziałam.

* W samochodzie *

-Chłopaki.
-No? 
-Ta Antonella to nie żadna snobka ani lalunia no nie ? Bo jak tak to jej przywalę....

* Po powrocie do domu * 

-Umówiłam się juto z Anto na kawę, więc nie jade na twój trening Marc. - Brat przytaknął głową i poszedł do swojego pokoju. Kto by pomyślał że Fifa tak męczy. Ale nie ważne. Poznałam dzisiaj mega fajną WAGs, mam nadzieje że uda mi się utrzymać z nią dobre relacje. Tak rozmyślałam aż zasnęłam. 

* W nocy *

-Ej ! Mała ! Co jest ?! Wstawaj ! Obudź się ! - czuję że ktoś mną trzęsie , ktoś mnie szarpie. Pewnie to on ! Chce się wyrwać. Znowu przyszedł. Kolejny raz chce mi coś zrobić. 
- Kurwa Jenifer ! Wstawaj do cholery ! - natychmiast otwieram oczy. Jestem cała spocona i zapłakana. Marc trzyma mnie za ramiona i patrzy przerażony. Nagle przypomina mi się 
mój sen i wybucham płaczem. Bartra wskakuje na łóżko i przytula mnie mocno.
-Już. Ciii. Maleńka. Nie płacz. - wtulam się w ramiona mojego braciszka. Jak dobrze go mieć przy sobie.
-Marc,nie pozwól żeby on mnie znalazł. Błagam nie daj mu zrobić mi krzywdy. 
-Boże Jen. O czym ty mówisz ? Kto Ci ma coś zrobić ?-wypytuje Marc.
-Nie ważne, może jutro Ci powiem. 
-Dobrze. To teraz śpij spokojnie. - powiedział i ucałował mnie w czoło. Skierował się w stronę drzwi i powoli wychodził.
-Braciszku zostaniesz ze mną ? - spytałam błagalnie.
-Już myślałem że nie spytasz. Oczywiście że z Tobą zostanę. - ponownie podszedł do mojego łóżka i się położył. Czułam się jak bym była mała, kiedy przychodziłam do Marca w nocy i z nim spałam gdy się bałam. 
-Przepraszam że Cię obudziłam. - powiedziałam już lekko śpiąca.
-Nie ma sprawy. Śpij dobrze. Kocham Cię siostrzyczko. 


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *


W końcu coś dodałam. Sorry za tak długą przerwę :*